Niespójność duchowa
Dodał: Hermetis 2009-10-10 10:42
Problem osób dotkniętych
„niespójnością duchową” - można uznać nazwę:
usprawiedliwianie własnych słabości, występków. Polega na tym że
podczas egzystowania w danym społeczeństwie dopuszcza do działań,
myśli i czynów bestię, która wraz z nim egzystuje wewnątrz.
Najczęściej spotykaną od kilkuset lat bestią u ludzi, które
eksploatuje go od środka i wszystko wkoło są egregory. Egregor
to nic innego jak byt stworzony przez medytacje, myśli, słowa i
świątynie, który energią tysiąca, nawet milionów bytów
ludzkich zasilany jest skutecznie. Można wybierać zawsze, czy
poddamy się w błogim poczuciu przynależności i fałszywego
bezpieczeństwa w dodatku krótkotrwałego masie i damy się
podłączyć niczym grzeczne baranki, czy podejmiemy integracje z
najpotężniejszym imperium wolności jakim jest nasz własny umysł
i świadomość wyżyny własnego bytu. Biorąc oczywiście z góry
widoczną - nie ukrytą, bez pułapek, konsekwencję i transformacje
trzech ciał. „Dla dziecka mleko, dla dorosłych sztuka mięsa”
przyp.Hermetyczna. To jest wybór, żaden przymus, nikt nikomu na
siłę do gardła wlewać wina nie ma zamiaru, bo za drogi to trunek-
mała alegoria. Ale jak rozpoznać działanie egregora, jego
eksploatacje, zapach, bliskość? Wystarczy że po każdym występku,
destrukcji osoba taka szuka usprawiedliwienia w wyuczonych
modlitwach, myśląc że ktoś czy coś np. bóg, pomoże wyczyścić
karmę, zapłaci rachunki, a ona dalej będzie czynić bezkarnie
destrukcje, bo przecież modlitwa dobra na wszystko, a już
„odhaczenie” w świątyni czyni świętą/świętym . Taka osoba
do końca nie zdaje sobie sprawy że jest prowadzona przez egregora,
któremu obojętne jest narzędzie, ważny jest cel. Nałóg mentalny
to nic innego jak zapętlenie w zawieszeniu lub cofania się w
rozwoju – na trzech płaszczyznach.
W życiu osobistym społeczeństw
dotkniętych tym panuje toksyka, a często patologia. Patologia w
czystej postaci, bo patologia to nie tylko alkoholizm, narkomania czy
inne aż nie chce wymieniać syfy zachowań antyspołecznych, to
właśnie subtelna pułapka, która pod podszewką fałszu, pozornej
sielanki niemalże arystokratycznej, wykształcenia, ogłady,
wysokiej jakości życia, używa jadu zatruwającego życie swoim
córkom, synom, zięciom siostrom, braciom itp., itd. życie i własny
rozwój, narzucając pokład niszczący ekspresję i wolę
atakowanego i kierowanie go na tory matrycy opieczętowanej
„tradycją”. „Nie wychylaj się, żyj bezpiecznie tak jak my”
- to wbrew pozorom bardzo niebezpieczne narzucenie ingeruje w
skutkowość i czyni dramaty, a nawet tragedie. Można jednocześnie
powiedzieć: „ nie kupuj nowych butów, noś jak my wszyscy,
zatrzymaj rozwój nóg, niech puchną, cierpienie jest odkupieniem”
- zapewniam że bez zatrzymywania i dodatkowej fundacji cierpienia, w
egzystencjalnym funkcjonowaniu zawsze coś boli wystarczająco,
aczkolwiek ból jest pojęciem względnym i jeśli występuje
powinien zwrócić na coś uwagę, i warto się nad nim chwilę
zastanowić, gdyby tak można było ustalić jego przyczynę, jak to
było by z górki – otóż można, a nawet trzeba i jest to możliwe
przy wyborze wolności – w tym zakresie wolność od bólu, chyba
że trzeba bardziej podkarmić egregorka, więc dodatkowe cierpienie
będzie dobrze przyjęte. Czy mentalność może wpływać na
nowotwory?Czy inne choroby uznawane przez medycynę konwencjonalną
za nieuleczalne do niedawna. Jasne że może i wpływa! Dajmy na to
że komuś przytrafiła się krzywda i ubolewa nad nią, pogłębia
ją i przeprasza bogów że żyje lub nawet ma do nich pretensję.
Gdyby teraz zmienić mentalność tej osoby, gdyby ona przyjęła
pierwiastek boski, prawdziwe światło oblewające mental, jakby
szybciej naprawiła sobie szkody i podjęła nauki z doznanej
wcześniej przygody. Wystarczy dobry wybór i uświadomienie sobie
paru istotnych spraw,poznanie siebie na początek w ogóle, potem
głębiej, a nauki przylecą do ucznia choćby na skrzydłach Sokoła.